Strona Główna

Aktualności

Zapraszamy do nas

O nas


Z życia wspólnoty


Ważny temat

Galeria zdjęć Teofila

Parafia


Diecezjalna Strona odnowy w Duchu Św.

liczniki



Świadectwa

A świadectwo jest takie: że BÓG DAŁ NAM ŻYCIE WIECZNE, A TO ŻYCIE JEST W JEGO SYNU. [1J5,11]



Mam 49 lat. Do Odnowy w Duchu Świętym należę od października 2008. Pochodzę z rodziny katolickiej. Pierwsze moje zetknięcie z Pismem Świętym miało miejsce w wieku dwudziestu kilku lat. Czytałem przez jakiś czas księgę Mądrości i Mądrości Syracha. Na efekty długo nie czekałem. Zauważyłem wtedy, że trochę inaczej postrzegam otaczający mnie świat. Może bardziej go rozumiałem? Do przyjścia do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym przymierzałem się wcześniej, dopiero za namową znajomego poszedłem. Cotygodniowe spotkania pozwalają mi bardziej zbliżyć się do Pana Boga poczuć emanującą radość i pogodę ducha podczas modlitwy wstawienniczej czy uwielbienia. Dwa razy byłem na rekolekcjach w Czernej podczas, których bardziej mogłem otworzyć się na dary Ducha Świętego. Ponadto przebyłem dziesięciotygodniowe seminarium Odnowy w Duchu Świętym, po którym nastąpił mój „Chrzest” w Duchu Świętym. Po odbytym Chrzcie zapanowała w moim sercu ogromna radość. Dużo światła i rozeznania duchowego dało mi przeczytania w trakcie seminarium 10 książek stanowiących podręcznik tego seminarium. Również wiele wrażeń duchowych dostarczyło mi uczestnictwo w ogólnopolskim czuwaniu Odnowy w Duchu Świętym na Jasnej Górze w dniu 16.05.2009. Widząc te tłumy rozradowanych ludzi serce samo otwierało się na łaski Ducha Świętego.

Tadeusz



Chcemy złożyć świadectwo i podzielić się naszą radością z łaski, jakiej udzielił nam Pan Jezus podczas modlitwy o uzdrowienie jesienią ubiegłego roku, w Pilicy. Wtedy to dziękowaliśmy Bogu, że możemy modlić się z innymi i z taką ogromną radością i łzami wzruszenia wielbić Boga. Bardzo mocno odczuliśmy obecność Ducha Świętego. Podczas modlitwy Pan Jezus uzdrowił nasze dusze i ciągle nas umacnia.
We wrześniu Pan Bóg uzdrowił mojego męża z bólów kręgosłupa uszkodzonego 10 lat temu, po upadku. Mimo leczenia u ortopedy poprawa była nieznaczna i zawsze tylko chwilowa. Małżonek już w tym dniu, wracając do domu mówił mi, że kręgosłup go nie boli, ale w kościele publicznie nie miał odwagi złożyć świadectwa. Zresztą nie dowierzał słowom Ojca Józefa, ze to jego kręgosłupa dotyka i uzdrawia właśnie Pan Jezus. Po pewnym czasie Pan Jezus upomniał się, by dać świadectwo, gdyż lekki ból wrócił po wysiłku fizycznym. Przepraszamy Cię Panie Boże, że nie uczyniliśmy tego od razu, by głosić Twoją chwałę.
W listopadzie, w czasie modlitwy padły słowa poznania: „Teraz Pan Jezus dotyka osoby, która od dawna cierpi na bóle w lewym łokciu.” Podobnie, jak mąż, nie spodziewałam się, że to chodzi o mnie. Zwróciłam jednak uwagę, że Pan Jezus w tym momencie uzdrawia lewy łokieć, a ten właśnie bolał mnie często od czasu, gdy w dzieciństwie upadłam na śliskiej drodze w czasie zimy. Pomyślałam wtedy, że tak wiele ludzi jest w kościele. Na pewno dotyczy to kogoś innego, kto ma podobną dolegliwość. Zresztą oboje z mężem modliliśmy się w zupełnie innych intencjach, a nie o uzdrowienie fizyczne nas samych. Dziś już wiem, że to mnie uzdrowił Jezus. Mnie niegodną obdarzył swoim Miłosierdziem. Od tamtego dnia łokieć mnie nie boli. Dziękuję Ci Panie Jezu.
Ufamy Tobie, Jezu. Wiemy, że jesteśmy w najlepszych rękach i chcemy pełnić wolę Boga. Każdego dnia prowadzisz nas do Ojca, dajesz nam swojego Ducha, który podsuwa rozwiązania naszych problemów. Jesteś bardzo blisko i obdarzasz nas pokojem. Tobie Panie zawierzamy bez końca całą naszą rodzinę. Wiemy, że z Tobą Panie Jezu uniesiemy nasze krzyże. Boże nasz, kochamy Cię i uwielbiamy. Dziękujemy Ci. Chwała Tobie!

Wdzięczni małżonkowie
Bożena i Bolesław


We Wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym Teofil jestem już 9 lat. Mam 72 lata. Jest to dla mnie druga rodzina.
Tu spotykając się na modlitwie spotykam żywego człowieka w drugim człowieku, tu spotykam Miłość, a Miłość Boża daje prawdziwą radość.
Duch Święty pozwala mi pogłębić moją wiarę, umacnia mnie i coraz bardziej odkrywam Boga.
Żyję codzienną Eucharystią i moje życie zmienia się z każdym dniem. Chrystus żyje we mnie, ja pragnę Go zachować w swoim sercu i adorować Go jak Maryja.
Nawet w trudnych sytuacjach życie moje staje się dużo łatwiejsze, oddaję się z ufnością Panu, a Pan nigdy nie zawodzi, kiedy całkowicie zawierzymy.

Teresa



Od kiedy usłyszałam o kanadyjskim misjonarzu, charyzmatyku Emiliene Tardifie, który głosił Ewangelię z wielką mocą, jego nauczaniu towarzyszyły liczne uzdrowienia i nawrócenie także w Polsce, moje serce zapragnęło przynależenia do wspólnoty charyzmatycznej, chociaż wtedy nie miałam żadnego pojęcia o tym, co to za wspólnota. To pragnienie było we mnie przez wiele lat. Dopiero, kiedy do naszej parafii przyszedł ks. Grzegorz i powołał w 1999 roku do życia wspólnotę Odnowy w Duchu Św. „TEOFIL” moje pragnienie serca wreszcie się zrealizowało i realizuje nadal. To właśnie w tej wspólnocie odnalazłam Boga Żywego, prawdziwego, kochającego mnie bardzo – miłością wielką, nieogarnioną umysłem i nie za coś, ale po porostu za to, że jestem Jego dzieckiem, którego powołał do życia mocą swojej miłości. I kocha mnie taką, jaką jestem z moimi słabościami, upadkami, grzechami. To Bóg Ojciec uświadomił mi jak bardzo mnie kocha i że miłość Jego już nigdy nie odstąpi ode mnie. To On właśnie dla mnie posłał Swojego Syna – Jezusa Chrystusa, który za mnie umarł na krzyżu o odkupił mnie Swoją Krwią, abym miała życie wieczne. Będąc we wspólnocie Jezus mnie oczyszcza, ukazuje mi łagodnie te wszystkie płaszczyzny mojego życia, które należało uporządkować. Dzięki Jego Miłości moje serce staje się wrażliwe i pragnie Go kochać w Nim samym, w siostrach i braciach z mojej wspólnoty, w bliźnich, których spotykam na mojej drodze życia. Będąc we wspólnocie Jezus ukazuje mi moją misję, do jakiej jestem powołana, zachęca do posługi w diakoniach modlitwy wstawienniczej, osłonowej i rozeznającej. To dzięki Jego miłości rozszerza się przestrzeń mojego serca, którą Jezus wypełnia Swoją Miłością, abym umiała jeszcze bardziej kochać, ofiarowując siebie całkowicie Bogu na Jego Służbę i Chałę Jego Majestatu.

Barbara



Na swoje drodze Pana Jezusa spotkałam we wspólnocie Ruchu Światło – Życie, gdzie podczas rekolekcji wakacyjnych przyjęłam Jezusa jako mego Pana i Zbawiciela. Po tym wydarzeniu moje życie nie uległo gwałtownej zmianie, było prawie tak samo. Prawie, bo miałam świadomość, że nie jestem sama, że jest Ktoś obok mnie. Po kilku latach od tego wydarzenia na mojej drodze pojawiła się inna wspólnota – wspólnota Odnowy w Duchu Św. Będąc w tej wspólnocie odkryłam, że jestem kochana przez Pana Boga, że jestem jego jedynakiem, że mnie kocha tak po prostu. Pan powoli zaczął uzdrawiać i nadal uzdrawia moje poranione serce, nie działo się to jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki, ale powoli dotykał tych miejsc, które Mu oddawała. Za obecność Pana w moim życiu i za Ludzi, którzy wskazują mi drogę do Ojca - Chwała Panu.

Gabi



Urodziłam się w rodzinie katolickiej. Tradycja – taki obraz Boga nosiłam w sercu, w tamtych czasach zwracałam się do Boga tylko wtedy, gdy czegoś potrzebowałam…, gdy dzieci były chore….
Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze. Przyszła moja choroba. I wtedy wszystko przestało mieć znaczenie. I znów zwróciłam się do Boga, bo byłam w potrzebie. Na szczęście Pan Bóg postawił na mojej drodze wspólnotę. Dzięki pomocy innych ludzi oddałam swe życie Jezusowi, uwolniłam się od poprzedniego życia.
WIARA CZYNI CUDA.
Chorobę i inne sytuacje w moim życiu łatwiej znieść jest we wspólnocie. Wspólnota pozwala mi wzrastać w wierze. Cieszę się jak dobry jest Pan i jak wiele dobra czyni w moim życiu. Pragnę, aby inni poprzez nas odkryli, Kim jest Bóg.
Ojcze oddajemy Ci tych, którzy Cię jeszcze nie poznali, prosimy Cię byśmy w każdym czasie dawali świadectwo naszej wiary.
Basia S.


Zawsze byłam blisko Boga – tak mi się wydawało, ale dziś wiem, że to Bóg był zawsze przy mnie, a ja wiele rzeczy robiłam mówiąc, że to dla Niego a tak naprawdę to sama siebie budowałam i wiele rzeczy robiłam na swoją chwałę. Moja droga do głębszego poznania Boga prowadziła przez przykład życia innych ludzi, dzięki nim „odkryłam” pieszą pielgrzymkę do Częstochowy, podczas której, Pan Bóg rozbudzał w moim sercu pragnienie bycia uczniem Chrystusa, chciałam tak jak uczniowie poznać Jezusa, chodzić za Nim, być świadkiem cudów które czynił, być z Nim 24 godziny na dobę. Zaczęłam czytać Pismo Święte, przez które, poznawałam Jezusa, zaczęłam codziennie uczestniczyć w Eucharystii co było trudne, z tego względu, że środowisko w którym żyłam pukało się po głowie i wyśmiewało, czekając kiedy mi się znudzi, teraz wielu z nich zaakceptowało moje życie wiarą, a niektórzy zaczęli mnie naśladować i odnajdywać Jezusa w Eucharystii, otoczenie wokół mnie zaczęło się przemieniać, stawało się lepsze, zaczęłam dostrzegać małe cuda, które Pan czynił w moim życiu i w życiu moich bliskich i przyjaciół. Pan Bóg postawił na mojej drodze Wspólnotę, w której mogę odnawiać moje spojrzenie i przeżywanie wiary, poznawać i odnajdywać w swoim życiu działanie Ducha Świętego, uczyć się z pokorą służyć drugiemu człowiekowi. Jeśli ogarnia mnie zniechęcenie, trudności w przeżywaniu wiary, to wtedy patrzę na znajomych księży, na Jana Pawła II, matkę Teresę z Kalkuty, którzy całe swe życie poświęcili służąc Panu, przykład ich życia dodaje mi sił i motywuje do gorliwszego służenia.
Jestem człowiekiem szczęśliwym, bo jestem uczniem Jezusa, który był, jest i będzie zawsze przy mnie a ja chcę zrobić wszystko by być blisko Niego.

Aneta ( gazela)



Mam 44 lata. Do Wspólnoty trafiłam 4 lata temu. Poszłam tam z koleżanką, bo było jej ze mną raźniej.
Początki były trudne. Stawiałam opór, bałam się zaangażować by nie utracić nic z mojego dotychczasowego życia – moich przyzwyczajeń i nałogów – paliłam około 40 papierosów dziennie.
Bałam się, że Bóg zażąda ode mnie całkowitego oddania się Jemu, a co za tym idzie zmiany M O J R G O dotychczasowego życia. Bardzo niechętnie otwierałam się na Jego miłość.
Jak nadmieniłam wcześniej byłam nałogowym palaczem. Próbowałam walczyć z moim nałogiem, lecz żadna podjęta próba nie przynosiła pożądanego efektu.
Zaczynał się właśnie Wielki Post poprosiłam Pana o pomoc, o zabranie nałogu palenia. Było mi wstyd, że nie mogę sobie sama z tym poradzić, przecież w Odnowie nikt nie palił, nie mówiąc o nie przestrzeganiu piątego przykazania.
Nie miałam nic do stracenia. A nuż się uda i Pan mnie wysłucha. Tak też się stało. Pan wziął ode mnie mój nałóg nie zostawiając żadnych jego następstw tj. nerwowości, rozkojarzenia, głodu nikotynowego. Czułam się tak jakbym nigdy nie paliła papierosów.
Od tego momentu zaczęłam coraz bardziej otwierać się na Jezusa. I o dziwo Pan nie zażądał radykalnej zmiany mojego dotychczasowego życia, ale pozwolił mi powoli je zmieniać. Stawałam się „nowym człowiekiem”. Im więcej oddawałam Panu tym więcej otrzymywałam od Niego.
Nie wyobrażam sobie obecnie życia bez C H R Y S T U S A. Dziękuje Panu za to, że otworzył moje usta na swoje pukanie do mojego serca.

Basia



1. Miłość Boża jest niezgłębiona i niewyczerpana, Bóg pierwszy nas umiłował. Ja tego doświadczyłam na sobie. Urodziłam się w biednej rodzinie, było nas sześcioro rodzeństwa, ale było fajnie. Mama śpiewała pieśni, mówiła o Matce Bożej. Babcia śpiewała Godzinki. Ja byłam dobrym i wesołym dzieckiem. Gdy dorosłam wyszłam za mąż, urodziłam dwóch synów, weszłam w wir życia i wiara moja ostygła. Jedynie przy usypianiu śpiewałam dzieciom "Cześć Maryi.." i " Jezusa ukrytego..", uczyłam dzieci pacierza. I to wszystko. Dopiero jak mój młodszy syn został ministrantem, ożywił we mnie wiarę w Boga. Jeździł na oazy, na rekolekcje, przywoził mi różne modlitwy. Pierwszy raz poszłam z nim na pielgrzymkę z Wiślicy na Jasną Górę w 1985r. Do dziś nie opuściłam ani roku pielgrzymki. Matka Boża mnie porwała, pokazała drogę do Syna. Zaczęłam jeździć do Częstochowy na czuwania Odnowy w Duchu Świętym. Myślałam ,żeby u nas w Sławkowie powstała taka "Odnowa". I stało się . Ksiądz Grzegorz założył Wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym. Było Seminarium Odnowy w Duchu Świętym, po którym dostąpiłam łaski "wylania" Ducha Świętego. Ja sobie już nie wyobrażam życia bez Boga i Matki Bożej, bez naszej grupy "Teofil'. Jestem radosna, kocham Boga, Duch Święty działa cuda w nas tylko trzeba Go zaprosić. Bo któż przeciwko nam jeśli Bóg z nami. Mam też różne przykrości w życiu, niepowodzenia, choroby w rodzinie, ale jak mi jest ciężko myślę sobie jak Jezus cierpiał, poniósł za nas śmierć, a Matka była cały czas przy Nim - do końca.
Odkąd przyjęłam Boga do serca jest mi lżej znosić trudności życia.

"..Otwórz swe serce dla Boga, niech zamieszka w nim,
pewniejsza będzie twa droga, gdy już będzie w nim.."



2. Matko Droga ja nigdy nie zapomnę, gdy miałam 16 lat a mama moja miała urodzić szóste dziecko. Dziecko urodziło się nieżywe a mama ciężko zachorowała. Lekarz powiedział tacie, że nie ma ratunku, gdy nam to tatuś powiedział poszłam w Sosnowcu przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa jest figura Matki Bożej i tam modliłam się gorąco o zdrowie mamy, mówiłam: Matko Boża daj mamie zdrowie bo kto się będzie opiekował moim młodszym rodzeństwem i bardzo płakałam. Mateczka mnie wysłuchała. Gdy tata poszedł z kwiatami do lekarza podziękować, lekarz powiedział, że to nie on, że to Bóg mamę uzdrowił, to był cud. Mama wyzdrowiała, urodziła jeszcze jedno dziecko, córkę która się nią teraz opiekuje. Mama ma 89 lat.
Chwała Ci Boże i Matko Święta.

3. Duch Święty ożywia, oczyszcza i uzdrawia. Było to w roku 1997, był Kongres Odnowy w Duchu Świętym w Częstochowie. Doznałam wielkiej przykrości od bliskiej osoby, tak, że tą osobę znienawidziłam, źle jej życzyłam. Było mi bardzo ciężko, myślałam, że tego nie wytrzymam. Jeszcze mnie do tego noga bolała, a tu zbliżała się pielgrzymka - a ja mam wątpliwości w miłość Bożą, pomyślałam, że gdyby mnie Bóg kochał nie dopuścił by do tego. Z tego wszystkiego pojechałam na ten Kongres, i tak sobie klęczę na wałach Jasnej Góry, pewien zakonnik, który prowadził modlitwy (to był Józef Maria z Francji), w pewnym momencie powiedział te słowa: "jest tu kobieta, która doznała przykrości i ma nienawiść w sercu. Pan Bóg Cię kocha, usuwa z Twego serca nienawiść i złość, a żebyś uwierzyła przestaje Cię boleć noga." Mnie zaczęły płynąć łzy z oczu, po prostu się lały. Nie miałam odwagi wstać, czułam nad sobą modlitwę wstawienniczą. W końcu wstałam noga przestała mnie boleć, złość minęła, na pielgrzymkę warszawską poszłam.
Pan Bóg Jest wielki, miłosierny, bardzo nas kocha, Bóg Jest Miłością.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus teraz i na wieki. Amen
.

Wacława Kubiczek




Mam 35 lata i na imię Irena. Jestem matką 15 letniego syna. Pracuję, prowadzę dom, zewnętrznie jestem normalną kobietą, a jednak moje życie jest wyjątkowe.
Całe moje dzieciństwo i wczesna młodość były normalne. Byłam wesołym dzieckiem w kochającej się rodzinie. Moi rodzice są dobrymi praktykującymi chrześcijanami i wszystkie wartości związane z wiarą przekazali mi. Jednak gdy miałam ok. 20 lat moje życie zaczęło się zmieniać. Wyszłam za mąż, urodziłam dziecko. Wydawało mi się, że mogę o wszystkim decydować.

Życie młodej mężatki przysłoniło mi wiele, zwłaszcza Boga. Powoli ograniczałam modlitwę bo byłam zmęczona, z czasem była ona sporadyczna, a później w ogóle. Miałam jeszcze poczucie obowiązku wobec dziecka. Nauczyłam go nawet "Ojcze Nasz", "Zdrowaś Maryjo" i innych znanych mi modlitw. Równocześnie przestawałam chodzić w niedzielę na Mszę Św. chyba, że było ciepło to spacerowałam z synem pod Kościół. Bóg w życiu nie był mi potrzebny.
Jednak moje życie zaczęło się zmieniać i to wcale nie na lepsze. Kłótnie małżeńskie, trudności finansowe, codzienne problemy piętrzyły się. Moje małżeństwo rozpadło się. Nadal byłam wesoła, miła, ale w środku nie było prawie nic. Oprócz miłości do dziecka i szacunku do rodziców moje serce było puste.
Ja o Bogu zapomniałam, lecz On nie zapomniał o mnie nigdy. Pewien nieśmiały zwrot ku Bogu to I Komunia mojego syna. Pierwszy raz od długiego czas udało mi się pozostać w stanie łaski uświęcającej i przez kilka dni przyjmować Jezusa w Komunii Św.
Podobał mi się ten stan chociaż jeszcze nie potrafiłam tak żyć. Coraz bardziej ciągnęło mnie do Kościoła. Coraz częściej przystępowałam do Komunii Św., jednak czułam, że dalej mi czegoś brak.

Około pięć i pół roku temu Bóg postawił na mojej drodze pewne osoby. Pojechałam z nimi na wakacje. Codziennie chodzili na Mszę Św. Widziałam, że oni Boga i Kościół traktują jakoś inaczej. Z jedną z tych osób zaczęłam spędzać więcej czasu, dużo rozmawiać. Opowiadała mi, że spotykają się na modlitwie, że chcą poznawać Jezusa. Byłam ciekawa, jednak gdy koleżanka zaczęła zapraszać mnie na te spotkania, odmawiałam.

Pod koniec września 1999 roku nagle zgodziłam się przyjść na spotkanie Odnowy w Duchu Świętym. Od tej niedzieli nie opuściłam prawie żadnego ze spotkań modlitewnych. Bóg wynagradza mnie za wierność, kocham spotykać się z Jezusem w Eucharystii, rozmawiać z Nim podczas modlitwy. Moje życia nabrało sensu, stało się jaśniejsze. Ja sama poczułam się dla kogoś bardzo ważna, kochana.
To Bóg pokazał mi jak mnie kocha. Dzięki Niemu mam w sercu głęboką radość, pokój, wyrozumiałość dla innych. Każdego dnia czuję Jego obecność, prowadzenie.

We wspólnocie znalazłam prawdziwych przyjaciół, którzy myślą i czują tak jak ja. Chociaż każdy jest inny, ma swoje życie rodzinne, zawodowe to mamy tego samego najwierniejszego Przyjaciela. Kogoś kto nie zawahał się oddać życia z miłości do nas. To Jezus Chrystus. On zna całe moje życie, wie co w mojej przeszłości było bolesne i te momenty uzdrawia.
Zmieniły się moje pragnienia. Kocham Boga, ludzi, cały świat. Życie nie zawsze jest różowe, bywa czasem szare. Jednak gdy mam Boga w sercu nie ma dni bezsensownych, czasem jestem bezradna, zmęczona, jednak z Bogiem pokonuję trudności dnia codziennego i wygrywam.

Odkąd przyjęłam miłość Jezusa, oddałam Mu swoje życie. Tylko z Nim chcę żyć. Wierzę, że z pomocą Boga jeśli wytrwam, na końcu mej drogi będę mogła powiedzieć jak św. Paweł: "..żyję nie ja, ale żyje we mnie Chrystus..." Amen.

Irena